-Córeczko,a co Tobie jeszcze mówił wujek Cody?
-Mówił że jutro mnie zabierze,i mamusię też.-powiedziała zachwycona
-Wiesz kochanie,idź do swojego pokoju,i spakuj to co chcesz do swojego plecaczka
-Dobrze.
Kiedy Gemma poszła,przytuliłam się do Harrego.
-Emma,nie płacz,będzie dobrze... Przeprowadzimy się i was nie znajdzie
-Ale gdzie się przeprowadzimy?
- Hmm.. Może do Louisa? On teraz cały czas jest w domu to w razie czego was obroni przed tym świrem
-No ok.
Hazz pocałował mnie w czoło
-Chodź,musimy się spakować
Spakowaliśmy się bardzo szybko,teraz czekamy na Zayna,żeby nas podwiózł do Louisa. Nagle odezwałam się Gemma
-Mamusiu a czemu jedziemy do wujka Lou?
-Widzisz Gemma,wujek Cody zrobił kilka złych rzeczy,i jest niebezpieczny,więc pod żadnym pozorem niew wierz mu i rozmawiaj z nim,dobrze?
-Dobrze... Ale ja bardzo lubię wujka Codyego...
W moich oczach kręciły się łzy,ale Harry to zauważył i wtrącił się do rozmowy
-Gemma,nie mów o wujku Codym przy mamusi,bo robi jej się smutno.
Zaraz po rozmowie przyjechał Zayn...
Nagle poczułam się obserwowana i zaczęłam się obracać na wszystkie strony,ale nikogo nie było...